W coraz większą ruinę popada mało znana perła renesansu w Dziewinie na Dolnym Śląsku. W nie remontowanym od kilkudziesięciu lat największym śląskim dworze zachowało się osiem XVI-wiecznych szczytów, autentyczne dachy i sklepienia. Wszystko położone w malowniczej miejscowości nad brzegiem Odry.
W okolicach Grudziądza w dawnych Prusach Królewskich terenie spornym między Polską a państwem krzyżackim odnajdujemy miejsce dzięki, któremu historia odżywa.
"Stary" cmentarz żydowski w Lublinie - mieście, zwanym niegdyś Jerozolimą Królestwa Polskiego i Żydowskim Oxfordem - należy do najcenniejszych nekropolii izraelickich w całej Europie. Mimo lat dewastacji, znajdziemy tu nagrobki o wysokiej wartości religijnej, historycznej i artystycznej, często z surowymi, archaicznymi inskrypcjami, typowymi dla średniowiecznych cmentarzy żydowskich. Jest to miejsce spoczynku sławnych rabinów i wybitnych przedstawicieli żydowskiej społeczności.
Gdzieś na dawnym pograniczu śląsko-łużyckim zachował się renesansowy dwór szlachecki z pięknymi krużgankami.
Pokój to dla mnie jedno z najciekawszych miejsc Opolszczyzny. Choć dzisiaj zapomniane, przed wojną tętniło życiem. Mieszkał tu nawet Carl Weber, a bywało i więcej znakomitych postaci.
Barokowy pałac stoi w środku wsi – zupełnie nieoficjalnie. Oficjalnie – nie ma go w żadnych opracowaniach i nikt o nim nie słyszał. To idealny wprost przykład, jak można zapomnieć o „jakimś tam” zabytku.
W niewielkim miasteczku Mordy położonym na wschodnim Mazowszu zachowało się ciekawe założenie pałacowe, które obecnie popada w ruinę.
W niewielkim sosnowym lasku tuż za miejscowością leżą dziesiątki bogato zdobionych macew. To pozostałość po dawnym cmentarzu żydowskim w tej miejscowości.
Wyobraź sobie zapomniane przez wszystkich ruiny średniowiecznego kościoła, obrośnięte aż po resztki dachu pnączem. Obok, spod bluszczu wystają fragmenty połamanych niemieckich płyt nagrobnych. Miejsce magiczne…
Ilekroć jestem nad morzem, ta sama siła, która ciągnie mnie tam, nie pozwala mi zbyt długo wyleżeć na plaży. Tłumy w polskich ośrodkach wypoczynkowych, a także zmienność pogody nad Bałtykiem potrafią zniechęcić niejednego wczasowicza. Warto wtedy zapędzić się w głąb lądu i odkryć uroki polskiego pobrzeża. Tym razem zapraszam na jednodniową podróż po okolicach Władysławowa.
Odnowiona różowa brama wprowadza nas na teren opuszczonego parku. W nim znajduje się gdzieś zniszczony pałac projektu wybitnego architekta z Warszawy.
Przed niezbyt reprezentacyjnym pałacem w Chotkowie wznoszą się dwie potężne basteje, w których zachowały się malowidła – pamiątki swoich czasów. Na stropie barokowe – przedstawiają Boga, te poniżej – już z epoki PRL z napisami: Benzyna, Oliwa, Surowo Zabronione.
Jakiś czas temu przeglądając tzw. Album Webera, znalazłam tam zdjęcie pałacu w Chwalimierzu. Miejsce to tak mnie zachwyciło, że postanowiłam je odwiedzić.
Skąd pochodzą rzeźby w ogrodzie w Wilanowie? Z Wilanowa? Nie, przyjechały tu z barokowej rezydencji w Brzezince na Dolnym Śląsku.
Gdzieś przy samej granicy z Białorusią stoi uroczy klasycystyczny pałacyk. Mimo że trochę zaniedbany, na pewno warto tutaj zajrzeć.
Niecodziennie trafia się na 250-letni dwór drewniany. Taki podniszczony budynek stoi w Giżycach stoi koło Grabowa nad Prosną.





