Jesteś tutaj

Jan Dulka, Jak nie złapać wilka na piachu, czyli piesza wędrówka wzdłuż Bałtyku, cz. 1

Wersja do wydrukuWersja do wydruku

Wilk na piachuWyruszyłem około godziny 13:00, z dzielnicy Gdyni – Oksywie, dokładniej z miejsca zwanego Osada Rybacka, będącego czymś na kształt skansenu dawnych kutrów oraz najwyraźniej nadal funkcjonującej wyciągarki linowej do skrzyń z połowami (to miejsce jest na niewielkiej skarpie).

Od startu, do mniej więcej Babich Dołów, szedłem boso, później jednak plaża robiła się coraz bardziej kamienista i w końcu wzułem buty, żeby przez te niesprzyjające warunki się przedrzeć. Na krótkim odcinku wręcz trzeba było wspiąć się na niewielką, trawiastą wydmę i przejść górą.

 

Wilk na piachu

Najciekawszym miejscem na tym odcinku była Torpedownia – betonowy relikt wystający w środku morza niczym wieżowiec po jakimś kataklizmie. A niebo dziś było tak przejrzyste, że nawet było widać Hel (choć nie było widać argonu), ale nie powiem, żeby ten widok napawał optymizmem… porażająca odległość…

Wilk na piachu

Z ludzi, najciekawszy był pan z małym kilofem ostukujący kamienie, ze zwierząt zaś kormoran przez kilka minut tkwiący na belce w morzu z rozpostartymi skrzydłami. Pewnie się suszył na wietrze…

Wilk na piachu

Na skraju Rewy zrobiłem sobie postój na gofra. W zasadzie nie miałem w planie postoju, tym bardziej popasu, ale deski z żaglami ktoś tak ułożył na brzegu, że musiałem je minąć szerokim łukiem i w ten sposób wszedłem do... baru. Nie pytajcie – wpadnijcie lepiej sami na gofra… A najlepszy numer był prawie przed samym krzyżem w Rewie. Wychodzę na ścieżkę do niego prowadzącą, a tam przez megafon ktoś mówi: „Kto zastrzeli wilka?!”. Ach, szkoda, że nie mam tego nagranego. Okazało się, że festyn był i coś tam dla dzieci o Czerwonym Kapturku. Pokłoniłem się przed krzyżem na Cyplu Rewskim i ruszyłem dalej, po zaopatrzeniu się w dużą butlę wody w sklepiku. Doszedłem na drugi skraj Rewy i kawałek dalej, gdzie teraz siedzę i te słowa piszę.

Wilkowe refleksje: Strzeżcie się Czerwone Kapturki, bo wilki chcą Rewa(nżu).

Pozdrowienia: dla Wujka, co pożegnał mnie nieoczekiwanym finansowym zastrzykiem, dla Ratowników WOPR w Mechelinkach, co poczęstowali sokiem i dla sympatycznej ekspedientki w sklepie w Rewie, co dopytywała o cel podróży.


Bilans dnia: 11,83 km
Średnia prędkość: ~2 km/h

Nocleg: w namiocie za Rewą.

 

TRASA: Gdynia Oksywie (Osada Rybacka, skansen) – Babie Doły (Torpedownia) –Mechelinki (Rezerwat Przyrody Mechelińskie Łąki) – Rewa (krzyż i Aleja Ludzi Zasłużonych Morza na Cyplu Rewskim).

O dalszej wędrówce wzdłuż Bałtyku przeczytasz w wydanej przez PrimoLibro książce Jak nie złapać wilka na piachu, czyli piesza wędrówka wzdłuż wybrzeża Bałtyku z Gdyni do Świnoujścia.

https://www.ceneo.pl/53771841#crid=136312&pid=15215

 

 

 

Podsumowanie
Region Pomorze
Województwo pomorskie
Miejscowość Gdynia
Kategoria Relacje z podróży
Typ trasy Trasa piesza
Mapa
  • Trasa piesza
  • Relacje z podróży