Lanckorona to na pierwszy rzut oka senne małopolskie miasteczko, jednak pod tą powłoką kryje się miejsce tętniące historią i duchem artystycznym.
Uroki Lanckorony artyści odkryli w latach 20 i 30
ubiegłego stulecia. Kolejna fala „cyganerii” przybyła latach 60 i 70. Bywały tu takie sławy jak: Jerzy Nowosielski, Adam Hanuszkiewicz, Andrzej Wajda, Zofia Kucówna, Wojciech Pszoniak, a także Marek Grechuta i Kazimierz Wiśniak. Także dziś do okolicznych willi i pensjonatów przyjeżdżają malarze zwabieni ciszą i urodą tutejszych krajobrazów. Piękno Lanckorony przyciąga ludzi szukających wytchnienia od codziennej bieganiny. Migrują tu głównie krakowiacy i zostają na zawsze, tak jak pani wójt gminy Zofia Oszacka.
Trzeba przyznać, że miasto potrafi się także wypromować. Od kilku lat organizowane są imprezy cykliczne: Jarmark Wielkanocny, Jarmark Świętojański oraz Anioł w miasteczku. Zdecydowanie najoryginalniejsza jest ta ostatnia w formie przed bożonarodzeniowego jarmarku. Impreza ta to dobra zabawa na warsztatach twórczych, mimo to głównym jej motywem stanowią anioły wkradające się w codzienność pod różną postacią m.in. spacerując uliczkami miasteczka. Innym przedsięwzięciem jest stworzenie na terenie Lanckorony i jej okolicy Ekomuzeum, czyli sieci rozproszonych w terenie obiektów, które obrazują wartości przyrodnicze i kulturowe regionu.
Do tego sielskiego miasteczka jest zaledwie 35 kilometrów z Krakowa. Wszystkich pragnących stopniowo zatapiać się w lanckoroński krajobraz zachęcam do przyjechania tu pociągiem. Pociągi docierają do stacji Kalwaria – Lanckorona. Już sam drewniany budyneczek dworca przenosi nas w czasy, gdy docierali tu pierwsi wczasowicze. Obecnie od dworca do miasteczka prowadzi niebieski szlak pieszy. Początkowo przebiega on przy głównej drodze, by po ok. 1 km odbić na polną dróżkę. Idąc wśród pól ma się doskonały widok na podgórski krajobraz. Z daleka rysują się wieże kościoła pielgrzymkowego w Kalwarii Zebrzydowskiej, a przed nami Góra Lanckorońska (550 m) – symbol Lanckorony. Szlak przechodzi u podnóża góry niedaleko od willi Zbyszek i Modrzewiówka, by następnie zacząć wspinać się na szczyt. Idziemy Aleją Zakochanych jedną z licznych biegnących wokół góry alejek spacerowych o romantycznych nazwach, inne to m.in. Aleja Cichych Szeptów. Przy Alei stoi zatopiony w zieleni pensjonat Zamek, z którego tarasu goście mają wspaniały widok aż po szczyty Babiej Góry. Liczne obrazy i portrety pozostawili właścicielom przebywający w willi artyści Krystyna Zachwatowicz i Jerzy Nowosielski.Historia letniska rozpoczęła się jednak w innej willi
położonej niedaleko. Pensjonat Tadeusz bo o ten dom chodzi, przyjmuje wczasowiczów od 1924 roku. Uchodzi on za jeden z najstarszych pensjonatów prywatnych w Polsce. Założył go legionista Tadeusz Lorenc Senior, z myślą o przyjaciołach i towarzyszach legionowych. Drewniany dom w stylu zakopiańskim z basenem do dziś przyciąga turystów. Aby w pełni zrozumieć magię tego miejsca trzeba zajrzeć do wnętrza willi i poznać jej właścicieli. Pensjonat wypełniają wszelkie możliwe pamiątki po Józefie Piłsudskim (jednym z gości), od pocztówek po popiersie, a wszystko to w stylowych wnętrzach. O dawnych czasach, opowiada przyjezdnym pan Tadeusz Lorenc. Jest to człowiek niesamowity – amator konstruktor. Podobno pan Lorenc skonstruował sanki do skoków z Wielkiej Krokwi. Jednak na podwórku przed domem, pod płachtą ukrywa się jeden z najciekawszych jego wynalazków – drewniany samochód. Wehikuł ten powstał w 1948 roku i od początku wzbudzał sensację, niczym pojazd „Pana Samochodzika”. Silnik miał o mocy 36 koni, a zimą po doczepieniu płóz służył za sanie.
W czasach zaboru austriackiego na zamku utworzono więzienie, po przeniesieniu go do Wadowic, twierdzę wysadzono. Odtąd wciąż rozkradano ją na budulec. Ostatnio na szczęście władze zadbały o otoczenie zamku, jest plac z ławkami i tablice informacyjne. Działające w miasteczku Towarzystwo Przyjaciół Lanckorony dąży do rekonstrukcji zamku. Podobno przy powstających projektach wykorzystano nawet rysunki 16- letniego Wyspiańskiego wykonane podczas jednej z jego plenerowych wycieczek.
Na koniec wycieczki po Lanckoronie pozostała największa jej chluba i wizytówka – rynek i jego drewniana zabudowa. Układ urbanistyczny rynku na planie kwadratu z wychodzącymi z jego ramion uliczkami pochodzi z czasów lokacji. Rynek założono na stoku i według pomiarów ma on 9,5 % spadku, co czyni go najbardziej stromym rynkiem na Bursztynowym Szlaku. Niezwykła spójność architektoniczna pierzei rynku to wynik odbudowy po pożarze. Płomienie strawiły całą zabudowę, przez co w latach 1868-72 postawiono nowe drewniane domy. Bardzo charakterystyczny jest ich wygląd: przejazdowe sienie, dachy kryte gontem, głębokie podcienia bez słupów, przed bramami przykryte klapami wejścia do piwnic, wszystko po to by umożliwić handel. Co ciekawe jedno z praw głosiło, że koniec dachu oznacza także koniec posiadłości gospodarza, stąd też tak duże ich wysunięcie.Z pożogi ocalał jeden narożny budynek dziś pełniący rolę
Izby Regionalnej i jednocześnie siedziba Towarzystwa Przyjaciół Lanckorony. Stąd też pracownicy muzeum to prawdziwi zapaleńcy będący w stanie odpowiedzieć na każde pytanie dotyczące miasteczka. Sama ekspozycja jest niewielka i prezentuje historię Lanckorony, wykopaliska archeologiczne z terenu zamku, eksponaty przedstawiające życie codziennego mieszkańców i co najważniejsze makietę rynku sprzed pożaru. W muzeum można zakupić przewodniki i foldery z informacjami o okolicy, a także pismo wydawane przez Towarzystwo – Kurier Lanckoroński. Jednym z jego redaktorów jest znany scenograf Kazimierz Wiśniak, miłośnik Lanckorony.
Zabytkowe chałupy można odnaleźć nie tylko na rynku. Właściwie skręcając w każdą boczną uliczkę można zobaczyć przykłady zabudowy małomiasteczkowe
j: niskie drewniane domki, częstokroć z oknami na wysokości chodnika.
j: niskie drewniane domki, częstokroć z oknami na wysokości chodnika.Na trasie spaceru wokół rynku nie może zabraknąć wizyty w piekarni przy ulicy Świętokrzyskiej. Jak wszystko tym mieście unikatowej, bo jedynej. Piekarnia mistrza Siwka stała się znana za sprawą Marka Grechuty i jego piosenki Widok z balkonu z albumu Niezwykle miejsca wydanego w 2003 roku. Idąc dalej ulicą Świętokrzyską dotrze się także do małej galerii. Jednak działania artystów widać na każdym kroku, nie tylko w galerii. Okno jednego z domów przy rynku zdobi kolekcja kolorowych butelek, niedaleko szkoły stoi zabawna niebieska Studnia Mądrości Anielskich, a do domu najlepiej zabrać z Lanckorony wodę ze Studni Anielskich Wspomnień, by zawsze pamiętać o tym maleńkim miasteczku pośród pagórków.
Informacje praktyczne:
Do Lanckorony można dojechać z Krakowa busem lub pociągiem. Od stacji kolejowej Kalwaria – Lanckorona szlakiem niebiskim jest ok.4 km do miasteczka. Rozkład jazdy busów z Lanckorony (do Wadowic i Krakowa) znajduje się w szybie sklepu przy Izbie Regionalnej, można go także sprawdzić na stronie www.lanckorona.pl . Izba Regionalna czynna jest od 10 do 18 z wyjątkiem poniedziałków i czwartków.
Tekst i zdjęcia: Ewa Perlińska
| Załącznik | Wielkość |
|---|---|
| lanckorona.pdf | 708.85 KB |






