Niewielkie kościółki w miejscowościach na południe od Jeziora Czorsztyńskiego są pamiątkami skomplikowanej historii polskiego Spiszu.
odmiennym kulturowo od sąsiadujących z nim terenów Podhala i Pienin. Ta kraina w czasach Bolesława Chrobrego była we władaniu polskim, potem weszła w węgierskie jako posag córki Bolesława Krzywoustego i do I wojny światowej w nim pozostała. Większość miejscowości, jakie zwiedzimy, powstała już w średniowieczu. Część z nich ucierpiała podczas najazdu husytów w XV wieku. Kolejno przechodziły przez ręce możnych węgierskich i polskich rodów: Berzeviczych, Zapolyów, Łaskich oraz Horvathów. Sprowadzano tutaj osadników niemieckich, słowackich i polskich, co doprowadziło do powstania oryginalnej mieszanki kulturowej – widać ją w regionalnych tańcach (czardasze), strojach (zielone męskie kamizelki zwane lajbikami mają pochodzenie węgierskie) oraz w gwarze. Interesujące są również lokalne obyczaje, jak umieszczanie na początku maja zieleni przed domami niezamężnych dziewczyn.
protestantów, potem znów katolików. W 1647 roku proboszcz ks. Jan Ratułowski ufundował polichromię, której program prawdopodobnie sam ułożył. Kiedy w 1904 roku wybudowano nowy neogotycki kościół pod tym samym wezwaniem, do jego urządzenia wykorzystano ołtarze ze starej świątyni (w tym główny z XVII lub XVIII wieku, z dolną częścią pamiętającą czasy początków kościoła) oraz inne elementy zabytkowego wyposażenia, jak gotyckie: monstrancja i kielich. Planowano też rozebrać drewnianą świątynię, na szczęście skończyło się na rozmontowaniu wieży i zakrystii.
Znajdujący się tu kościół św. Piotra i Pawła powstał z fundacji dzierżawcy zamku niedzickiego, barona Ioanelli de Toluano, w latach 1759-60. Być może postawiono go w miejsce dawnej cerkiewki – pamiątki pobytu w tych stronach Łemków, którzy pod koniec XVII wieku z nieznanych powodów opuścili Łapsze. Wszystkich, którzy zasugerują się prostą bryłą świątyni, po wejściu do środka spotka wstrząs. Mamy tu bowiem do czynienia z typowo rokokową koncepcją wystroju wnętrza, podobno jedną z najlepszych na tych terenach – pełno tu przepychu, wszystko się złoci. Obraz w ołtarzu głównym przedstawia patronów kościoła. Ołtarz boczny po lewej stronie, poświęcony Matce Boskiej, jest ikonograficzną ciekawostką – dowodem siły polskich wpływów w węgierskich XVIII–wiecznych Łapszach (poza terenem Polski nie spotykamy rozbudowanych programów maryjnych). Na północnej ścianie znajduje się iluzjonistyczny ołtarz św. Józefa z 1792 roku. Godna uwagi jest też ambona z ażurową balustradą oraz XVIII–wieczne organy. Wychodząc z kościoła, możemy zobaczyć zabytkowe lipy.
Zachował się za to w dobrym stanie kościół św. Kwiryna. Ufundowany przez Kokosza Berzeviczego, pochodzi z początku XIV wieku i jest związany z działalnością bożogrobców. Znaleźli się oni w Łapszach, gdy musieli uciekać z dóbr Władysława Łokietka za popieranie buntu wójta Alberta. Opiekowali się tutejszą świątynią aż do kasaty zakonu w 1782 roku. Ich charakterystyczny, „podwójny”, krzyż do dziś możemy oglądać na wieży. Jest to jedyna świątynia na ziemiach polskich pod tym wezwaniem – kult utopionego za wiarę męczennika z czasów cesarza Dioklecjana był szczególnie rozpowszechniony wśród szlachty węgierskiej. Upamiętnia go obraz w ołtarzu głównym z około 1700 roku. Podobnie bowiem jak w większości średniowiecznych kościołów na tych ziemiach, gotycka jest jedynie struktura świątyni (sklepienie żebrowe nad prezbiterium), wystrój wnętrza natomiast – późnobarokowy.
skręcając w prawo z drogi na Niedzicę po około 8 km od Łapsz Niżnych. Nazwa Kacwina jest pochodzenia niemieckiego (Katzwinkel) i pierwotnie oznaczała „koci zakątek” (nieopodal znajduje się wzgórze zwane Kocim Zamkiem, gdzie według legendy zmarła żona cesarza Franciszka Józefa). Tutaj możemy zobaczyć sypańce –niewielkie spichlerze, zazwyczaj na zboże, o oryginalnej konstrukcji z drewnianych belek osypanych ziemią (chroniącą przed pożarem, a także umożliwiającą utrzymanie temperatury).
kruchtę. Po pożarze w 1757 roku przebudowano wieżę. Zwróćmy uwagę na jej kolorystykę – pomalowano ją na sposób łemkowski. Wnętrze kościoła prezentuje treści typowe dla kontrreformacji – wczesnobarokowy ołtarz główny przedstawia Adorację Trójcy św. przez Wszystkich Świętych, a dwa rokokowe boczne ołtarze są poświęcone Marii.Oprócz sypańców i kościoła, w Kacwinie warto zobaczyć rozsiane po wsi XVIII – wieczne kapliczki. Wycieczkę możemy zakończyć spacerem nad rzekę, by podziwiać lokalne wodospady – największy z nich ma prawie 7 m wysokości i jest najwyższy na Spiszu.
|
Informacje praktyczne:
|
Małe miejscowości polskiego Spiszu najwygodniej zwiedzać samochodem; wszystkie opisane kościoły znajdują się na tzw. Szlaku Gotyckim, a na tablicach przy nich można znaleźć numer telefonu do osoby mającej klucz do świątyni. Całość trasy zajmuje ok. 4-5 godzin, z wycieczką do Przełomu Białki ok. 6-7. Region jest dobrze przygotowany turystycznie – nietrudno znaleźć kwaterę prywatną lub pensjonat na nocleg. W Kacwinie i Łapszance funkcjonują turystyczne przejścia graniczne ze Słowacją.
Tekst i zdjęcia: Danuta Maciejewska-Bogusz
| Załącznik | Wielkość |
|---|---|
| Spisz.pdf | 541.84 KB |




A. Błażejowski

