Wersja do wydrukuWersja do wydruku

Swieta Lipka1687 rok jest dla Świętej Lipki datą graniczną. Zostaje wówczas poświęcony kamień węgielny pod budowę nowego kościoła. Ostatecznie kończy się okres trudności i zawirowań, a rozpoczyna czas świetności, trwający do dziś. Człowiek, który wykonał ten symboliczny gest, biskup warmiński Michał Radziejowski, również miał za sobą wiele przykrych doświadczeń, a przed sobą – wspaniałą przyszłość.

 
Już sam początek życia był dla niego nadzwyczaj trudny.Swieta Lipka Matka zmarła niedługo po porodzie. Ojciec stał się jednym z największych zdrajców w dziejach Rzeczypospolitej, walcząc po stronie Szwedów podczas potopu. Starszy brat zmarł na skutek ran odniesionych w pojedynku. Młody Michał Stefan zaś nieumyślnie spowodował śmierć siostrzeńca wszechwładnego francuskiego kardynała Mazarina. Mimo tych nieszczęść, Radziejowski został później biskupem warmińskim, następnie kardynałem i w końcu prymasem.
 
Budowę sanktuarium w Świętej Lipce ukończył już jego następca na biskupstwie warmińskim, Jan Stanisław Zbąski, konsekrując świątynię w 1693 roku. Kolejni biskupi troszczyli się o wyposażenie kościoła – fundowali ołtarze, freski, organy... Powstało słynne na całą Polskę sanktuarium maryjne i zarazem wybitne dzieło sztuki. Powstało, dodajmy, nie w Rzeczypospolitej, a w luterańskich Prusach Książęcych, 200 metrów od granicy z Koroną, jako ważny ośrodek misyjny zakonu jezuitów.
 
Zanim na głęboko zatopionych w bagnistym podłożu palach zaczęto wznosić świątynię, na jej miejscu rósł gęsty las. Legenda mówi, że w pobliskim Kętrzynie pewien skazaniec oczekiwał na egzekucję. W nocy objawiła mu się Matka Boska i poleciła z kawałka drewna wyrzeźbić figurę. Więzień, choć rzeźbić nie umiał, wziął się do pracy i kiedy rano Swieta Lipkaznaleziono przy nim piękną rzeźbę, uznano to za boską interwencję. W średniowieczu bowiem wierzono w tzw. ordalia, czyli sądy boże. Najczęściej były to próby wody lub ognia. W pierwszym przypadku związaną osobę wrzucano do wody i uznawano, że jeśli nie utonie będzie to boży znak wskazujący na jej niewinność. W próbie ognia kazano zmierzyć się z gorącą wodą, lub rozżarzonym żelazem i sprawdzano, czy podejrzany nie został poparzony. W przypadku skazańca z Kętrzyna pomoc Matki Boskiej objawiła się w mniej dramatyczny sposób.
 
Zgodnie więc z uświęconym prawem skazany „rzeźbiarz-amator” został uwolniony. Tak, jak nakazała mu Maria, zostawił figurkę na przydrożnej lipie. Wkrótce miejsce zaczęło słynąć cudami – ludzie odzyskiwali wzrok, zwierzęta mówiły ludzkim głosem. Mieszkańcy Kętrzyna postanowili więc znaleźć Matce Boskiej godniejsze miejsce w parafialnym kościele. Swieta LipkaFigurka jednak, mimo wielokrotnych prób przeniesienia jej, zawsze wracała na przydrożną lipę. Uznano więc, że tam właśnie należy wybudować kaplicę. Trudno dokładniej umiejscowić ten moment w czasie. Na pewno było to między 1374, a 1473 rokiem.
 
Podczas reformacji w Prusach podjęto walkę z katolicyzmem. Kaplicę zburzono, a na jej miejscu postawiono szubienicę. Trudno o dosadniejsze ostrzeżenie dla pielgrzymów. Wielu z nich pewnie widziało jakąś publiczną egzekucję. Wisielców zostawiano na widok publiczny, by ich trupy przypominały żywym o nieuchronności kary za przestępstwa. Figurkę Matki Boskiej wyrzucono do jeziora, a lipę ścięto. Ośrodek kultu odrodził się, kiedy sekretarz Zygmunta III Wazy Stefan Sadorski odkupił w 1619 roku teren, na którym stała kaplica. Nie było to łatwe, pomogło dopiero poparcie króla, królowej i królewicza Władysława Zygmunta (późniejszego Władysława IV). Na prawdziwe odrodzenie Świętej Lipki trzeba było jednak jeszcze trochę poczekać, do 1687 roku.
 
Swieta LipkaPowstała dwuwieżowa, malownicza świątynia, o dynamicznej fasadzie. Budował ją Wilnianin Jerzy Ertli, ale nie wiadomo, czy on też sporządzał plany. Jest to dość wątpliwe, znamy go bowiem jedynie jako budowniczego, a nie samodzielnego twórcę. Na początku XVIII wieku teren otoczono krużgankami, równocześnie sukcesywnie ozdabiano wnętrze. Dominuje w nim potężny ołtarz główny, wystawiony w latach 1712 – 1714 przez warsztat Krzysztofa Peuckera. Reszelski rzeźbiarz niedługo przed wykonaniem tego zamówienia zmienił pod wpływem jezuitów ze Świętej Lipki wyznanie z luterańskiego na katolickie. Ołtarz o trzech (!) kondygnacjach zachwyca rozmiarami, wykonaniem poszczególnych rzeźb już zdecydowanie mniej. Trudno jednak przy tak ogromnym przedsięwzięciu nie popaść w schematyzm i pewną zdawkowość. Peucker wyrzeźbił również kilka bocznych ołtarzy i ambonę, pozostałe ołtarze to dzieło jego mistrza – Jana Döbla.. Döbel, wyrzeźbiwszy w Świętej Lipce cztery boczne ołtarze i konfesjonały, wyjechał do Berlina. Do ukończenia prac jezuici wezwali Peuckera.
 
Rzeźby, i to najwyższej klasy, znajdują się także na zewnątrz kościoła. Krużganki i nisze fasady dekorowane są figurami dłuta Tyrolczyka Christopha Perwangera (z lat 40. XVIII wieku). Był on starszym cechu warzelników piwa, burmistrzem Tolkmicka, a oprócz tego bardzo zdolnym rzeźbiarzem, mającym prawdziwy dar tworzenia postaci malowniczych, ekspresyjnych i zarazem pełnych wdzięku.
 
W Świętej Lipce nie mogło zabraknąć również figury Matki Boskiej na Swieta Lipkadrzewie lipy. Znajduje się ona w samym centrum drugiej kondygnacji fasady, pod wygiętym gzymsem. Powstała w latach 40. XVIII wieku, prawdopodobnie wykonał ją kolejny warmiński artysta – Jan Chrystian Schmidt. I na tym nazwisku przegląd rzeźbiarzy działających w Świętej Lipce można chyba zakończyć. Twórca figury w srebrnej sukience, znajdującej się wewnątrz świątyni, jest bowiem anonimowy. Wiemy tylko, że podarował ją w 1652 roku jezuita Jakub Marquardt.
 
Święta Lipka jest jednak znana w świecie sztuki przede wszystkim z powodu fresków, pokrywających prawie całe wnętrze świątyni. Ich autor, Maciej Jan Meyer, był twórcą znakomitym. Miał też szczęście trafić na możnego i – co ważniejsze – światłego protektora, biskupa warmińskiego Teodora Potockiego, który wysłał go na studia do Rzymu. Regułą zaś jest, że jeśli jakiś artysta był w Wiecznym Mieście, od razu stawał się co najmniej o klasę lepszy. Po freskach Meyera widać to doskonale. Wiele nauczył się od Andrei Pozza, mistrza tzw. quadratury (czyli, mówiąc najprościej, malarstwa iluzjonistycznego, naśladującego architekturę). Jego malowidła na sklepieniu kościoła San Ignazio w Rzymie do dziś oszałamiają i naprawdę oglądając je można przysiąc, że mamy nad sobą prawdziwą architekturę, prawdziwe niebo i prawdziwych świętych pośród chmur. Podobny efekt osiągnął Meyer w Świętej Lipce, tworząc chociażby iluzję kopuły na płaskim sklepieniu. Miłośnicy dobrego malarstwa znajdą też coś dla siebie pośród obrazów ołtarzowych. Kilka z nich wyszło spod pędzla Neapolitańczyka w służbie Jana III Sobieskiego – Martino Altomonte.
 
Swieta LipkaŚwięta Lipka to jednak nie tylko sztuki plastyczne. Wspaniałe organy, dzieło królewieckiego mistrza Jana Josue Mosengela, przetrwały, mimo wielu trudnych momentów, do dziś. Można ich posłuchać w okresie wakacyjnym, podczas „Świętolipskich Wieczorów Muzycznych”. Architektura, rzeźba, malarstwo, muzyka... Jeśli komuś jeszcze mało, to może podziwiać wybitne dzieło kowalstwa – bramę główną, składającą się z tysięcy liści akantu. Wykonał ją w latach 30. XVIII wieku Jan Schwartz z Reszla.
 
Święta Lipka to oczywiście nie tylko historia i sztuka. To przede wszystkim najważniejsze sanktuarium w północno-wschodniej Polsce. Niełatwo jednak pisać o czymś tak nieuchwytnym, jak duchowość miejsca i jego znaczenie dla wiernych. Wygodnie w takiej chwili posłużyć się znanym powiedzeniem: „Czym Częstochowa dla Polski i Ostra Brama dla Litwy, tym Święta Lipka dla katolików Warmii i Mazur”. Bo napisanie, że żadne słowa nie wyrażą wyjątkowości tego miejsca, to już chyba zbyt wielki banał.
 
Informacje praktyczne:
Święta Lipka to niewielka wieś (ok. 200 mieszkańców) przy drodze nr 594, między Reszlem a Kętrzynem. Wszystkie praktyczne informacje dotyczące sanktuarium znajdują się na stronie: http://www.jezuici.pl/swlipka. Zainteresowanym pogłębieniem swojej wiedzy można polecić dobrze napisaną i bogatą w wiedzę książkę Jerzego Paszendy „Święta Lipka. Monografia” (wyd. WAM, 2008).
 
Tekst: Konrad Pyzel
Zdjęcia: Jakub Jagiełło

 

ZałącznikWielkość
swlipka.pdf552.16 KB