Ilekroć jestem nad morzem, ta sama siła, która ciągnie mnie tam, nie pozwala mi zbyt długo wyleżeć na plaży. Tłumy w polskich ośrodkach wypoczynkowych, a także zmienność pogody nad Bałtykiem potrafią zniechęcić niejednego wczasowicza. Warto wtedy zapędzić się w głąb lądu i odkryć uroki polskiego pobrzeża. Tym razem zapraszam na jednodniową podróż po okolicach Władysławowa.
dworcu PKP, skąd należy kierować się ku drodze na Jastrzębią Górę. Po przecięciu torów skręcamy w ulicę Żwirową (pierwsza po lewej), która prowadzi skrajem wąwozu (niestety obecnie wciąż zabudowywanego) poza teren miasta. Idąc lekko pod górkę, warto odwrócić się, aby spojrzeć na roztaczającą się panoramę na letnisko i morze. Pierwszy odcinek drogi od skrzyżowania prowadzi przez mało urozmaicone krajobrazy pól.
Kręta droga biegnąca w dół doprowadza nas do wiaduktu kolejowego. To jedna z ostatnich pozostałości po linii kolejowej Swarzewo-Krokowa otwartej w 1903 roku. Z przerwami funkcjonowała ona do początku lat 90., gdy wstrzymano ruch pasażerski, a następnie towarowy. Przebieg tej linii w większości pokrywa się z proponowaną trasą, jakiś czas temu można było ją przemierzyć wzdłuż torów. Niestety w 2005 roku podjęto ostateczną decyzję o ich zdemontowaniu. Dziś dla chcących uniknąć drogi wzdłuż szosy pozostaje spacer nasypem.
należał do cystersów oliwskich, jak i inne okoliczne ziemie. Od XVI wieku opaci mieli tu swoją letnią rezydencję. Po kasacie zakonu w 1772 roku domena przeszła na własność państwa, a następnie rodu von Grass. Pałac wybudowany w XIX wieku na zrębach dawnego dworu spłonął w 1942 roku. Przygnębiające wrażenie robi to, co pozostało po folwarku. Na jego teren prowadzi brama, przy niej wieża zegarowa połączona z budynkiem mieszkalno-gospodarczym w górnej kondygnacji o konstrukcji szkieletowej. Ciekawostką jest chorągiewka na dachu z datą 1598 i literami DKAO – odczytywanymi Dawid Konarski Opat Oliwski, zresztą towarzyszy mu jego herb. Do innych cennych elementów zabudowy należą pozostałości kaplicy cysterskiej z XVI wieku, a także zabudowa przemysłowa. Obok mostu znajdują się: kuźnia, tartak i młyn, które korzystają z wody ze spiętrzonego stawu na dopływie Płutnicy. Mimo popadania w coraz większą ruinę miejsce to przyciąga, gdyż na każdym kroku czuć tu historię.
Z Starzyńskiego Dworu czerwony szlak rowerowy prowadzi do Mechowa. Jest to jedna z możliwości rozszerzenia trasy proponowanej wycieczki. A warto - ta niewielka miejscowość położona wśród lasów Puszczy Darżlubskiej przyciąga niezwykłą atrakcją przyrodniczą. Groty mechowskie to jedyna taka jaskinia na Niżu Europejskim. Powstała w obrębie wzgórza morenowego wskutek wypłukania piasku spomiędzy skał osadowych wzmocnionych wapiennym lepiszczem. Ten wielowiekowy proces doprowadził do wykształcenia się malowniczych słupów podtrzymujących sklepienie. W głębi jaskini występują różnego typu formy naciekowe zabarwione na czerwono dzięki związkom żelaza rozpuszczonym w wodzie. Długość groty to około 30 metrów, jednak trasa proponowana turystom jest krótsza, ponieważ pozostała część wymaga czołgania się w związku z mniejszą wysokością otworu. Tym samym jest to najkrótsza trasa podziemna w Polsce.
yło to gniazdo rodowe szlachty kaszubskiej – Kłanińskich, stąd nazwa włości. Na początku XIX wieku majątek zakupili Grassowie. Około 1850 roku przebudowali istniejący tu dwór z połowy XVIII wieku, nadając pałacowi formy neorenesansowe zachowane po dziś dzień. Szczególnie malowniczo prezentuje się bryła pałacu od strony ogrodowej z wieża wyposażoną w taras widokowy. Do niedawna pałac należał do państwa, obecnie ma prywatnego właściciela i pełni funkcje hotelarskie. Umożliwia to zajrzenie do wnętrza, gdzie zachował się pierwotny układ pomieszczeń z ogromnym holem. Do zachowanych elementów należą: XVII-wieczna klatka schodowa, sień z ozdobnym stropem oraz kominek z 1604 roku. Dawne wyposażenie - głównie meble gdańskie w latach 70. przeniesiono do Gdańska na ulicę Długi Targ 43. Będąc tu, nie można zapomnieć o odwiedzeniu przypałacowego parku. Zabudowania otacza ogród krajobrazowy z połowy XIX wieku. Znajduje się w nim 7 pomników przyrody, m.in. 300-letni dąb oraz liczne egzotyczne gatunki jak np.: klon palmowy, jodła Danglasa, żywotnikowiec japoński czy cyprysik groszkowy.
Dalej droga wiedzie nas już ku naszemu celowi, czyli Krokowej. W przeciwieństwie do mijanych wcześniej miejscowości, Krokowa od XIII wieku aż do 1945 roku pozostawała w rękach jednej rodziny. Ród von Krockow z czasem najzamożniejszy i wpływowy na Pobrzeżu Kaszubskim wzniósł tu swój rycerski gród z wieżą mieszkalną na przełomie XIII i XIV wieku. W kolejnych stuleciach przekształcano go na zameczek obronny otoczony fosą. W połowie XV wieku miał formę prostokąta z dwoma wieżami. To, co możemy podziwiać dziś, to efekt przebudów z XVIII i XIX wieku. Z tego mniej więcej czasu jest też otaczający pałac ogród krajobrazowy, zawierający pozostałości ogrodu włoskiego z XVII wieku. Spacerując po parku, można spotkać także kilka malowniczych obiektów takich jak neogotycki mostek na osi pałacu i baszta w południowo-zachodnim narożu wyspy. Jak we wszystkich zabytkowych parkach i tu przy alejkach rosną pomnikowe drzewa, egzotyczne okazy. Obecnie w pałacu znajduje się Kaszubskie Centrum Kultury Europejskie Spotkania. Pałac udało podnieść się z ruiny dzięki zaangażowaniu miejscowej gminy, a także wsparciu finansowemu potomków von Krocków. Hotel ściągali tłumy gości zarówno z Polski, jak i zagranicy, głównie dzięki nazwiskom dawnych gości zamku. W 1598 roku do Krokowej zawitał powracający ze Szwecji Zygmunt III Waza, swego czasu gościli tu także Immanuel Kant i Bogumił Fichte. Poza funkcją komercyjną, na parterze pałacu udało się wygospodarować przestrzeń na stworzenie ekspozycji prezentującej historię rezydencji i rodu von Krockow. Warto ją odwiedzić nie tylko ze względu na ekspozycję, lecz także zachowane elementy wyposażenia wnętrz. Sale ekspozycyjne urządzono w pomieszczeniach o zachowanych sufitach z fasetami dekorowanymi stiukami o motywach rokokowych z połowy XVIII wieku. Poza wnętrzami muzealnymi w głębi sieni można podziwiać barokową klatkę schodową, a w restauracji po lewo malowany stop drewniany. W XIX wieku przy pałacu powstał kościół fundacji właścicieli miejscowości. Jego projekt często łączy się z nazwiskiem berlińskiego architekta Friedricha Augusta Stülera. Świadczy to o zamożności rodziny mogącej pozwolić sobie na wynajęcie najprzedniejszych projektantów. Bryłę tego dwuwieżowego kościoła zniszczono na początku XXI wieku przez wbudowanie kruchty między wieże. Historię ziemi krokowskiej można poznać także dzięki powstałemu na tyłach kościoła muzeum Regionalnemu. Założone w budynku dawnej gospody wiejskiej "Pod księciem Mestwinem", gromadzi zbiory regionalne, a także dotyczące historii i kultury regionu.
| Załącznik | Wielkość |
|---|---|
| wladyslawowo.pdf | 442.23 KB |




A. Błażejowski

