Jesteś tutaj

Słowacja: Rudawy Gemerskie

Wersja do wydrukuWersja do wydruku

Rudawy SłowackieKilka dni wolnego. Wiosna. Dokąd jechać? My spróbowaliśmy wiosny w Rudawach Słowackich, po drodze oglądając najwy­żej położony zamek na Słowacji.

W tym roku wiosna zaczęła się wy­jątkowo wcześnie. Pozwoliło to zaszaleć i pojechać w wyższe góry niż zazwyczaj. I rzeczywiście już od początku maja śnieg leżał tylko powyżej 1300 metrów. A bywały przecież i takie maje, kiedy biały puch potrafił padać, i to nieko­niecznie w górach.

W tym miejscu należy zrobić mały wstęp o Rudawach. Jest to olbrzymia grupa górska na Słowacji, do której za­licza się prawie połowa pasm górskich tego kraju. Należą do niej Słowacki Raj, Polana, Góry Wołowskie, Góry Weporskie i właśnie Rudawy Gemerskie. Pasma łączy jedna cecha - występują w nich rudy żelaza. Poza tym kompletnie różnią się między sobą - skaliste bądź nie, wysokie i niskie, ukształtowane za pomocą erozji lub wygasłe wulkany. Sa­me Rudawy Gemerskie - najwyższe pa­smo całych Rudaw - są tak znakomicie zróżnicowane, że trudno uwierzyć, że to jedna grupa górska. Zachodnia ich część, chroniona parkiem narodowym Muranska Planina, to rozległy płasko­wyż z niesamowicie stromymi stokami i skalnymi urwiskami. Wschodni grzbiet, zwany Stolickimi Wierchami, to typo­we beskidzkie „kopki", tyle że znacznie mniej strome. W tej części gór skał się nie uświadczy.

Rudawy Słowackie

Naszą trasę zaczynamy w Podhronskiej Polhorze. Dojechać tu można au­tobusem oraz pociągiem. Druga opcja jest znacznie ciekawsza, gdyż jedziemy wybudowaną przed wojną linią kolejo­wą prowadzącą skalistym wąwozem na odcinku od Tisovca. Zajmuje to jednak więcej czasu. W Polhorze znajduje się klasycystyczny kościółek z początku XIX wieku. Naszym pierwszym celem jest Fabova Hola (1438 m) - drugi po Stoli­cy (1477 m) szczyt Rudaw Gemerskich. Prowadzący w górę niebieski szlak bu­dzi mieszane uczucia. Najpierw długo prowadzi asfaltem, potem przez piękną polanę z widokiem na Góry Weporskie.

Rudawy Słowackie

Najgorsze czeka nas powyżej polany. Ze względu na krzaki i brak oznakowa­nia praktycznie nie da się iść za znaka­mi. W tym miejscu radzimy sobie sami. Odcinek bez znaków trwa koło 20 min. Potem droga i znowu „wraca stare". Tym razem drogę zagradzają powalone drze­wa. W dodatku pojawia się śnieg. Czas przejścia ostatniego odcinka zwiększa się dwukrotnie. W końcu osiągamy zu­pełnie zarośnięty szczyt Fabovej Holi. Osobom, które nie chciałyby powtarzać atrakcji niebieskiego szlaku proponu­jemy wejście za czerwonymi znakami z Sedlo Zboiska.

Widokowy odcinek trasy zaczyna się po zejściu na Sedlo Burda i opusz­czeniu ciemnego puszczańskiego lasu Fabovej. Szczególny zachwyt wywołu­je w nas miejsce o nazwie Randavica. Widać stąd dwa masywy skalne - Velką i Malą Stożkę. Pierwszy raz spotyka­my też kwiatki alpejskie - m.in. fiołki o bardzo jasnym kolorze kwiatów. Ko­lejne ciekawe miejsce to tzw. Skalna Brama. Są to dwie stojące obok siebie skały, z których roztacza się wspaniały widok na dolinę Dudlavki i okoliczne szczyty. Świetnym miejscem noclego­wym okazuje się polana na Niżnej Kla- kovej. Jest to jedyne miejsce w Parku Narodowym Muranska Planina, gdzie można rozbić namiot, albo przespać się w drewnianej chacie, tzw. utulni.

Rudawy SłowackieNastępnego dnia ruszamy na podbój płaskowyżu - planiny, nazwanej Muranską od miejscowości i zamku Murań. Ponieważ utulnia leży dość wysoko, nie trzeba wiele wchodzić pod górę. Po dro­dze, jakieś 50 metrów od czerwonego szlaku, jest punkt widokowy, czyli tzw. vyhlidka. Wchodzimy na urwisko skal­ne i podziwiamy okoliczne niższe góry i majaczące w oddali tereny Węgier.

Następna część trasy niektórym wy­daje się nudna. Idziemy przez tę planinę, płasko, prawie żadnych różnic wyso­kości, mało widoków. Ale są inne atrak­cje - np. pionowe jaskinie, czy jak kto woli dziury w ziemi. Ta o nazwie Ladova jama na Murani ma ponad 30 metrów głębokości i długo w niej zalega śnieg. Obok - zielone polanki gdzieniegdzie ozdobione krokusami. Szkoda, że nie ma widoków, ale taki jest urok chodze­nia po płaskowyżu. Po kilku godzinach monotonnego marszu (można iść żół­tym lub czerwonym szlakiem) i po przej­ściu odcinka asfaltowego dochodzimy wreszcie do Velkej Luki - ogromnej polany o długości ponad 1 km. Potem leśną ścieżką kierujemy się do jedynego w całym paśmie schroniska. Niestety, okazuje się ono zamknięte, co zmu­sza nas do zrezygnowania z ciepłego obiadu. Nad schroniskiem znajduje się obelisk postawiony na pamiątkę Księcia Augusta Coburg-Cothy pochodzącego z Saksonii. Pomnik postawił syn Augu­sta - Filip, w 1883 roku.

Rudawy Słowackie

Do Coburgów należał zamek murański, którego resztki do dziś zacho­wały się na wzgórzu Ciganka (935 m). Był to najwyżej położony, a zarazem jeden z największych zamków obron­nych na Słowacji. Jego początki sięgają XIII wieku, kiedy istniało w tym miej­scu grodzisko, powstałe w celu ochrony szlaku handlowego z Gemeru do Lipto­wa i Zwolenia. Większą część zamku zbudowano w XV-XVI wieku - za Jana Jiskry i Mateja Baso, a także w XVII wie­ku, kiedy to postawiono Bastion Tatarski w obawie przed najazdem ze wschodu. Matej Baso był zresztą rozbójnikiem, który „zasłużył się" zniszczeniem klasz­toru kartuzów w Słowackim Raju. Od na­zwiska tego zbója, który w końcu został pojmany i powieszony już po zdobyciu zamku przez wojska węgierskie, wzięło się słowackie baszowanie, oznaczają­ce złe zawiadywanie majątkiem.

Zamek murański podlegał ciągłym rozbudowom także i w następnych stu­leciach. Duże straty zadał mu jednak pożar w 1702 roku, jaki wybuchł pod­czas oblężenia przez cesarskie wojska Leopolda I. Ówczesny właściciel zamku - Franciszek Wesseleny był jednym ze spiskowców i działał przeciwko władzy cesarskiej. Po pożarze do zamku dobu­dowano koszary, ale nigdy nie odzyskał on swojej dawnej świetności. Od końca XVIII wieku opustoszał i był systema­tycznie rozbierany.

Do dziś z jednej z największych twierdz Słowacji pozostała tylko brama wjazdowa, Bastion Tatarski, fragmenty Wieży Cygańskiej i różnych budynków znajdujących się na dziedzińcu. Prze­piękne, niespotykane widoki roztaczają się z dwóch krańców zamku. Oprócz gór i dolin zaliczanych do Rudaw na półno­cy widzimy także potężną ośnieżoną Kralovą Holę - fragment Niskich Tatr. Szlak, jaki wybraliśmy, aby przedostać się z zamku murańskiego do Muranskiej Huty, na długo zostanie nam w pamięci. Żółte znaki podążają, a właściwie tra­wersują strome zbocze Sianców, wraz ze skałami, gołoborzami i zwalonymi drzewami. Szlak na pewno interesujący, lecz dość trudny i uciążliwy. W Muranskiej Hucie oglądamy jeszcze skromny kościółek z początku XIX wieku i rozbi­jamy namioty nad wsią.

Rudawy Słowackie

Z Muranskiej Huty można udać się czerwonym szlakiem - tzw. Rudną Ma­gistralą w stronę najwyższego szczytu - Stolicy (1477 m). My wybieramy inną możliwość - idziemy na „dziko" (w tym rejonie już nie ma parku narodowego) i łapiemy szlak czerwony pod Stolicą.

Po drodze towarzyszą nam wspaniałe widoki na Kralovą Holę oraz płasko­wyż Muranska Planina. W końcu - „za pomocą" niebieskiego szlaku atakuje­my Stolicę. Pod szczytem - morze fio­letowych ogromnych krokusów. Wraże­nie niezapomniane. Setki albo i tysią­ce tych kwiatów pokrywają cały niemal wierzchołek najwyższego szczytu Rudaw Słowackich. Niestety, ze szczytu nie ma prawie widoków - niegdyś ten widokowy punkt zarosły świerki.

Nie są one już tak ciekawe jak sama Stolica i poprzednie góry. Mają jednak swoje zalety - piękne widoki na Kralovą i nieustannie towarzyszące nam krokusy. Góry stopniowo wypłaszczają się, aż dochodzimy do polany Cuntava. I znów pech - znajdujące się tu prywat­ne schronisko jest zamknięte. Okoliczna „zabudowa" - niezbyt ciekawa: rozpada­jące się ruiny i sterty kamieni. Schroni­sko zbudowano jednak w zacisznym, ładnym miejscu.

Rudawy SłowackieBudząc się rano na Cuntavie, mamy dwa rozwiązania: możemy szybko kie­rować się do Telgartu (dawniej Sver movo), gdzie złapiemy kolej i autobusy w stronę Bańskiej Bystrzycy; albo mo­żemy przedostać się do Dobsinskiej Jaskini Lodowej. Jedna z najpiękniej­szych jaskiń na Słowacji przyciąga swy­mi korytarzami pokrytymi lodem i nie­samowitymi formami. Niestety, kiedy do niej dochodzimy, okazuje się zamknięta (czynna od połowy maja). W tym miej­scu w strugach deszczu kończymy na­sze spotkanie ze słowacką „rudawską" wiosną.

Ze Stolicy kierujemy się na północ przez mniej znane górki jak Kyprov (1390 m) czy wał Trstenika (1390 m).

Informacje praktyczne:

Proponowany wariant trasy: Pohronska Polhora - Fabova Hola (1438 m) - sedlo Burda (1006 m) - Niżna Klakova - Studna - Ciganka (935 m) - Muranska Huta - Sumiacka Priehyba (1082 m) - Stolica (1477 m) - Kyprov (1390 m) - Trstenik (1390 m) - Cuntava - Telgart lub Dobsinska Ladova Jaskyna; czas przejścia 3-4 dni; możliwość nocowania na Niżnej Klakovej i na Cuntavie, jednak dobrze mieć namiot, gdyż schroniska bywają zamknięte. Raczej mało osób chodzi po tych górach.

Trudności: trudność szlaków 1-3 (3: tylko trawers Sianców); duże różnice temperatur na wiosnę; na Fabovej Holi i Kyprovie niewielkie połomy skutecznie spowalniające tempo marszu. Dojazd: samochodem lub autobu­sem/pociągiem z Bańskiej Bystrzycy do Pohronskiej Polhory; dogodny powrót z Dobsinskiej Ladovej Jaskyny do Popradu i z Telgartu do Bańskiej Bystrzycy. Mapy: niezastąpione mapy słowackie VKU w skali 1:50 000, nr 134 (Veporske Vrchy) i 135 (Stolicke Vrchy. Revuca).

Podsumowanie
Państwo Słowacja
Miejscowość Muráň
Kategoria Góry Europy
Mapa
  • Góry Europy