Jesteś tutaj

Schladming – piękna stacja narciarska, ale czy przetrzyma globalne ocieplenie?

Wersja do wydrukuWersja do wydruku

schladmingWielu narciarzy z Polski odwiedzających Alpy omija Schladming sugerując się mało alpejskim charakterem tej stacji. Jazda zaczyna się tam na wysokości 750 metrów n.p.m., a wjeżdża się (z jednym orczykowym wyjątkiem) na 1800 – 1900 metrów. Cóż to więc za honor pojechać w Alpy i jeździć niżej niż Kasprowy! Narciarze, którzy jednak skuszą się na pobyt w Schladming wracają zachwyceni jakością tras.

Ośrodek składa się z czterech sąsiadujących ze sobą schladminggór połączonych wyciągami narciarskimi i kilku innych miejsc położonych w sąsiednich dolinach i objętych tym samym karnetem. Umożliwia to przemieszczanie się na nartach, do każdej góry można jednak dojechać skibusem lub samochodem. Szybko przekonaliśmy się, że szkoda czasu na przemieszczanie się na nartach pomiędzy górami i przyjęliśmy zasadę jeden dzień na jednej górze. Ostatnie dwa z sześciu dni poświęciliśmy na powtórne odwiedziny na najlepszych według nas trasach.
 
Ponieważ Schladming leży stosunkowo nisko, większość inwestycji w ostatnich latach skoncentrowano na systemach sztucznego naśnieżania. Obejmuje ono już wszystkie podstawowe trasy narciarskie, łącznie w całej stacji 175 kilometrów nartostrad. Pomimo, że trasy prowadzone są w większości przez tereny leśne, postarano się o to by były szerokie. Większość tras ma kolor czerwony, niebieskich jest niewiele. Oznacza to, że stacja najbardziej odpowiada potrzebom średniozaawansowanych narciarzy; nie jest to dobre miejsce do nauki dla bardzo początkujących. Kilka tras czarnych też nie przeraża i dość wprawny narciarz poradzi sobie z nimi bez obawy. Nasza ulubiona trasa to trasa FIS w Hauser schladmingKabling – zaczyna się jako czerwona jedynka na samej górze by przejść w czarną w dolnej części trasy. Łącznie trzeba pokonać ponad 1000 metrów różnicy poziomów. Znacznie trudniejsza jest czarna trasa FIS w Planai. Trudności wynikają w dużej mierze z wąskich odcinków gdzie trasa jest często zlodzona. Niestety jest to obok trasy czerwonej jedyny sposób dostania się do Schladming (kolejką w dół to przecież niehonorowo), więc próbują zjeżdżać tamtędy osoby, których od poziomu czarnej trasy dzieli kilka sezonów nauki jazdy. Na Planai większość ludzi jeździ w górnej części stacji, gdzie kilka wyciągów krzesełkowych obsługuje piękne szerokie czerwone trasy, każda o przewyższeniu przynajmniej 500 metrów. Jest to generalna zasada - z wyjątkiem Hauser Kabling należy jeździć powyżej 1000 metrów n.p.m. i unikać zjazdu na sam dół.
 
Trzecią (licząc od wschodu) górą jest Hochwurzen. Wystartować można na nią z dwóch miejsc. Zdecydowanie warto podjechać trochę dalej do Pichl, gdzie wsiądziemy do wygodnej kolejki gondolowej. Alternatywą jest archaiczne krzesło startujące od strony Schladming, wolniejszy od niego jest chyba tylko nasz zabytek w Karpaczu na Kopę pod Śnieżką. Takie przestarzałe wyciągi są w kilku miejscach, słabe zimy zmuszały w ostatnich latach raczej do inwestycji w naśnieżanie niż w modernizację wyciągów. Najlepsze trasy (wyłącznie czerwone) w tym jedna FIS-owska są w górnej części góry. Obsługuje je wygodna kanapa, nowy telemix (krzesło pomieszane z gondolą) i oryginalna 5-wagonikowa gondola.
schladming
Ostatnia góra w kierunku zachodnim to Reiteralm. Tu też warto podjechać dalej do kolei gondolowej, aby ominąć powolne krzesło. Na górze kilka czerwonych tras, najładniejsza czerwona o numerze 5 jest niestety przy orczyku.
 
Najlepsze naszym zdaniem rejony to Hauser Kabling i Hochwurzen i te właśnie miejsca odwiedziliśmy ponownie. Warto jednak pojeździć na wszystkich górach „karuzeli” i porównać trasy. Na każdej górze jest trasa zawodnicza FIS. Oprócz tzw. karuzeli 4 gór opisanej powyżej w skład stacji wchodzi kilka mniejszych ośrodków oraz trasy na lodowcu Dachstein. Miejsce to wyposażone jest w dwa orczyki i jeden wyciąg krzesełkowy i nie może konkurować z innymi austriackimi stacjami na lodowcach.
 
Program na „po nartach” zależy od miejsca zamieszkania. W zasadzie tylko samo Schladming zapewnia w miarę pełną ofertę programową – dyskoteka, basen, liczne restauracje. Pozostałe miejscowości regionu to małe wioski. My mieszkaliśmy w Ramsau położonym siedem kilometrów od Schladming. Miejscowość znana jest ze skoczni narciarskiej o dobrym naśnieżeniu przyciągającej skoczków, często trenuje tam Adam Małysz. Miłą niespodzianką w tej małej miejscowości był zespół basenów i saun OASIS. Bilet wstępu do saun po godzinie 18 kosztował jedynie 7 Euro za 3 godziny.
Na koniec o jeszcze jednej zalecie – odległość z Warszawy przez Wiedeń to jedynie 1000 kilometrów. Umożliwia to spokojny dojazd w jeden dzień.

Ceny karnetów są nieco niższe niż w „topowych” ośrodkach w Tyrolu. Karnet dzienny w sezonie kosztuje 40 Euro, najbardziej popularny karnet 6-dniowy 189 Euro. Znacznie tańsze są karnety dla dzieci i młodzieży, natomiast zniżki pozasezonowe są raczej symboliczne.

Tekst: Paweł Jagiełło

schladming

ZałącznikWielkość
PDF icon schladming.pdf581.51 KB
Podsumowanie
Państwo Austria
Miejscowość Schladming
Kategoria Narty
Mapa
  • Narty