Jesteś tutaj

Ukraina. Ladawa. Naddniestrzański skalny monastyr

Wersja do wydrukuWersja do wydruku

Ladawa monastyr skalnyTysiąc lat temu w grotach wysokiego brzegu Dniestru zamieszkał mnich Antoni, wędrujący ze Świętej Góry Atos. Założył tu nie­wielki klasztor i udał się w dalszą wędrówkę do Kijowa. Zgroma­dzenie, ustanowione przez niego w tamtejszych pieczarach, dało początek Ławrze Pieczerskiej. Mały monastyr w Ladawie zasłynął potem jako Podolska Atos.

Na dalekim, południowo-wschodnim krańcu Podpola, niedaleko Mohylewa Podolskiego, szeroko rozlane wody le­niwie płynącego Dniestru oddzielają Ukrainę od Mołdawii. Są też granicą dwóch krajobrazów: rozciągniętej po ho­ryzont równiny od południa i górzystych, poprzecinanych malowniczymi wąwo­zami terenów po północnej, ukraińskiej stronie rzeki. Jednym z takich wąwo­zów płynie niewielka rzeczka Ladawa, ostro meandrując. Uchodzi do Dniestru nieopodal miejsca, gdzie granica moł­dawska gwałtownie się od niego oddala. U ujścia Ladawy rozłożyła się mała ry­backa wioska i przejęła jej nazwę. Jest to miejsce trochę zapomniane, trud­no dostępne. Najbliższym dużym mia­stem jest Mohylew, ale do Ladawy trafić trudno. Wiedzie tam tylko jedna droga, boczna od innej, też lokalnej.

Ladawa monastyr skalny

Szlak prowadzi wierzchem płaskowy­żu i dopiero przed samą wsią opada ku dolinie rzeki. Z tego miejsca roz­taczają się najwspanialsze widoki na dwa przełomy: Ladawy i Dniestru. Za­chwycają cieniste wilgotne jary, pełne drzew o bujnym listowiu, nad którymi wyłaniają się góry porośnięte sucholubną, południową roślinnością, szczegól­nie piękne jesienią. Kierując się w stro­nę południową, stajemy na krawędzi urwiska, które opada w dolinę Dnie­stru niemal pionową, 90-metrową ścia­ną. Tę malowniczą okolicę obrali so­bie na miejsce kontemplacji mnisi pra­wosławni. Ich klasztor kryje się w zbo­czu owego urwiska, w miejscu odlud­nym i trudno dostępnym, w oddaleniu od wsi. Z dołu, od podnóża góry, wie­dzie do monastyru wąska, kręta dro­ga, kończąca się na niewielkim tarasie skalnym. Jest on jednocześnie dziedziń­cem klasztornym, z którego wchodzi się do niezwykłych cerkwi, częściowo wy­kutych w skale, częściowo umieszczo­nych w naturalnych pieczarach.

Ladawa monastyr skalny

Szczególna jest historia tego oso­bliwego monastyru. W XI wieku Dniestr stanowił jeden z najdogod­niejszych, a równocześnie najniebez­pieczniejszych szlaków komunikacyj­nych i handlowych ze Skandynawii i Zie­mi Halickiej do Imperium Bizantyńskie­go. Tradycja głosi, że w tym miejscu, w drodze ze świętej góry Atos do Kijo­wa. w 1013 roku zatrzymał się św. An­toni, zwany Pieczerskim, Zamieszkał na pewien czas w pieczarze w zboczu gó­ry, wznoszącej się nad wodami Dniestru i wiódł życie pustelnicze. Około 1050 ro­ku powędrował dalej, do Kijowa, gdzie w tamtejszych pieczarach założył, wraz z 12 uczniami, klasztor, najwspanialszy dziś monastyr Ukrainy - słynną Ławrę Kijowsko-Pieczerską.

Ladawa monastyr skalny

Ladawski monastyr rozbudowywał się powoli, w miarę jak przybywało za­konników. W XII wieku w pieczarach urządzono świątynie, w skale wykuto cele klasztorne, refektarz i katakumby na potrzeby pochówków. Mnisi, zajęci kontemplacją, modlitwami i codzienną krzątaniną, nie zaniedbywali spraw waż­nych dla kraju i np. w kwietniu 1649 roku posłowali w imieniu hetmana Chmiel­nickiego do cara Aleksieja Mikołajewicza. A kiedy miesiąc później wracali wraz z kozakami z Moskwy, towarzyszył im sam patriarcha świętej Góry Atos, który po drodze do Jerozolimy zapra­gnął zobaczyć tę „Podolską Atos", za ja­ką wówczas uchodziła Ladawa. A by­ło co oglądać. Surowe skalne piecza­ry otrzymały godny wystrój. Dzięki hoj­ności pielgrzymów, zarówno prawosław­nych, jak i greckokatolickich, w świąty­niach przybywało cennego wyposaże­nia: ikon, naczyń liturgicznych, relikwia­rzy, innych przedmiotów. Mówią o tym dokumenty wizytacji, szczególnie tej przeprowadzonej z polecenia biskupa Lwowskiego, Halickiego i Kamieniec­kiego, Piotra Bielańskiego w 1782 roku. O klasztor dbali też właściciele Ladawy. Około 1814 roku wieś należała do hra­biów Dzieduszyckich, potem do Barsz­czewskich i Sulacickich. W XIX wie­ku monastyr, poza funkcjami liturgiczny­mi, pełnił też rolę placówki edukacyjnej. Mieściły się tu dwie szkoły dla dzieci chłopskich: jedna dla chłopców, druga, z innym programem, dla dziewczynek.

Ladawa monastyr skalny

Do dnia dzisiejszego z dawnego wy­posażenia klasztoru niemal nic nie zo­stało. W czasach władzy sowieckiej rozgrabiono sprzęty, próbowano też zbu­rzyć sam monastyr. W pieczarach roz­mieszczono ładunki wybuchowe: głów­na cerkiew została poważnie uszkodzo­na, refektarz i cele mnichów przesta­ły istnieć. Na szczęście nie wszystko udało się zniszczyć. Dziś ubodzy mnisi z trudem przywracają świetność temu niezwykłemu miejscu.

Monastyr nosi wezwanie Ścięcia Głowy św. Jana Chrzciciela. Cerkiew pod tym samym wezwaniem, usytuowa­na na północnym krańcu skalnego tara­su, była najważniejsza w całym kom­pleksie klasztornym. Zajmowała naj­obszerniejszą pieczarę, którą dodat­kowo rozkuto, dla uzyskania większej przestrzeni i ustawienia dwupiętrowego ikonostasu (1793 r.). W 1848 roku do świątyni dostawiono kamienną fasadę z dzwonnicą zwieńczoną baniastą ko­pułą. W cerkwi przechowywano cudami słynący wizerunek Głowy św. Jana, do którego pielgrzymowali zarówno wierni obrządku wschodniego, jak i katolicy. O dawnym wyglądzie i wyposażeniu świątyni wiemy jednak tylko ze starych, przedwojennych opisów i fotografii. Wy­buch pozbawił ją fasady i części ścian. Zachowało się tylko puste, sklepione wnętrze, w którym, w miejscu ołtarza, został umieszczony charakterystyczny krzyż z kotwicą - symbol klasztoru. Prze­trwał na szczęście zabytek niezwykły: skała, stanowiąca północną, zewnętrz­ną ścianę cerkwi Ścięcia. Jest ona w ca­łości pokryta rytymi napisami w różnych językach, datami oraz licznymi wyobra­żeniami emblematycznymi, wykonany­mi przez mnichów i pielgrzymów. Byli wśród nich też Polacy. Np. 23 sierpnia 1823 roku uwiecznił swój pobyt w Ladawie jezuita ksiądz Jakub Falkowski, szczegółowo wypisując w skale, jakie to osobliwości tu oglądał. Napisy powsta­wały w różnym czasie (udało nam się wypatrzyć datę 1696!), zachodzą jedne na drugie, zacierają się, miękka skała wietrzeje. Jest to jednak ciągle swego rodzaju latopis klasztorny, zachowany do naszych dni.

Z tyłu za cerkwią Ścięcia zwiedzamy szczególne miejsce: katakumby, zwa­ne też kostnicą. We wnętrzu pieczary oświetlonej żółtym płomykiem świecy, dostrzegamy wykute w ścianie wnęki na pochówki. Tradycja nakazywała kłaść na brzegu wnęki czaszkę. Wsłuchując się w opowieści naszego przewodnika - mnicha, powoli poddajemy się nastrojo­wi miejsca i myślami przenosimy w od­legle stulecia...

Drugą świątynią, która podzieliła los poprzedniej i zachowała się w stanie szczątkowym, jest cerkiew św. Paraskewii Męczennicy. Z cerkwią Ścięcia łączy ją wykute w skale przejście We wnętrzu znajdował się oryginalny klasycystyczny ikonostas kamienny, które­go fragmenty w postaci kolumn i resz­tek gzymsu możemy jeszcze oglądać. W półkolistej, skalnej absydzie zaaran­żowano dziś prowizoryczny ołtarz.

W południowej części monastyru oglądamy pamiątki związane z najstar­szymi dziejami tego miejsca. Znajdu­je się tu cela św. Antoniego - małe, oświetlone jednym oknem pomieszcze­nie z kamiennym ławą służącą niegdyś za łoże. To w tej pieczarze, wg tradycji, zamieszkał święty w pierwszych latach XI wieku, dając początek zgromadzeniu zakonnemu. Dziś w tej ascetycznie su­rowej izdebce umieszczono dwie stare ikony. Nadają one temu miejscu klimat, ale jednocześnie niszczeją od wilgoci. Nie udało nam się dowiedzieć, skąd po­chodzą.

Pieczara św. Antoniego łączy się skalnym korytarzykiem z cerkwią noszą­cą wezwanie tego pustelnika. Podobno pod względem rozmiarów jest ona iden­tyczna ze świątynią na górze Atos, z któ­rą św. Antoni związał początki swego zakonnego życia. Długie, tunelowe wnę­trze, sklepione półkoliście, tonie w pół­mroku. Oświetlają je jedynie dwa ma­łe okienka umieszczone w zamykającej pieczarę ścianie wejściowej. Podobnie, jak w pozostałych świątyniach monasty­ru, również tu nie ma pierwotnego wy­posażenia. Większość ikon stanowią re­produkcje. Kilka oryginalnych obrazów to dary, które trafiły tu z pielgrzymka­mi parafialnymi. Ikonostas jest złożo­ny z elementów różnego pochodzenia, nie pasujących do siebie. W całym ubó­stwie i prymitywizmie tego wyposaże­nia jest jednak pewien klimat, tworzy się szczególny nastrój.

Zwiedzając klasztor, dostrzegamy, jak ogromny wysiłek ponoszą współ­cześni mieszkańcy, nieliczni bracia, by zapewnić jego funkcjonowanie. Cerkiew św. Antoniego jest już czynna. Opodal jest rozbudowywana, a właściwie wzno­szona od nowa, wolno stojąca cerkiew Matki Bożej. Trwają prace przygotowaw­cze do odbudowy cerkwi Ścięcia. Udało się odnowić dojścia do niektórych cel, wykutych wysoko w niedostępnych ska­łach, udostępniono do oglądania kata­kumby. Zostały też oczyszczone i uzdat­nione źródła, których woda od wieków słynie ze swych właściwości leczni­czych: jedno z tych źródeł znajduje się po południowej stronie monastyru, już na płaskowyżu, dwa zaś poniżej tarasu.

Do Ladawy trafiają pielgrzymi, nie bacząc na trud związany z dotarciem do tego odludnego miejsca. Zrujnowany przez Sowietów monastyr, którego hi­storia niedługo będzie liczyć tysiąc lat, powoli wraca do dawnej świetności. Czy znowu zaistnieje jako „Podolska Święta Góra Atos"?

Informacje praktyczne:

Ladawa leży nad Dniestrem tuż przy granicy z Moł­dawią. Najłatwiej dojechać tu wynajętym transpor­tem, np. z Mohylewa Podolskiego. Na transport pu­bliczny raczej nie należy liczyć. 

Tekst i zdjęcia: Ewa Korpysz

Podsumowanie
Państwo Ukraina
Miejscowość Lyadova
Kategoria Wschód
Mapa
  • Wschód